W gościnnym wpisie Yanko Brogues 545 zinterpretował Szymon Jeziorko:
Nazywam się Szymon Jeziorko i piszę o ciuchach. Studiuję medycynę, słucham jazzu, nie funkcjonuję bez kawy. Projektuję strony internetowe. Spotkać mnie można w jednej z kilku ulubionych przeze mnie krakowskich kawiarni.
Studencka Elegancja powstała w grudniu 2013 jako zapis moich zabaw ze stylem. Zdobytą w ich trakcie wiedzą na temat ubioru i przemyśleniami dookoła stylu dzielę się z czytelnikami w nadziei, że komuś się to przyda.
Jestem estetą – lubię ładne rzeczy. Dlatego ściągnęło mnie w stronę mniej lub bardziej eleganckich ubrań – z klasycznego kanonu czerpię garściami, ale niechętnie daję sobie narzucić sztywne ramy. Ten blog jest wyrazem takiego eklektyzmu i mam nadzieję, że takie podejście pozwoli odnaleźć się tu niektórym czytelnikom – eksperyment zamiast dogmatu, podróż samodzielnie wytyczonym szlakiem zamiast wycieczki w grupie z przewodnikiem.
Brązowe brogues
W klasycznej modzie męskiej dużo mówi się o uniwersalności pewnych elementów garderoby. Biała koszula odnajdzie się świetnie w większości sytuacji, w których postanowimy ją wciągnąć na grzbiet; granatowa marynarka może dobrze wyglądać podczas spaceru nadmorskim deptakiem narzucona na białe polo, jak również wieczorem w teatrze, w towarzystwie krawata i spodni w kant.
W przypadku obuwia, największą uniwersalnością nie cechują się wcale klasyczne czarne oxfordy, które według wielu winny znaleźć się w każdej męskiej szafie (czy też szafce na buty). Ciężko zestawić je z nieformalnymi ciuchami, a zestaw koordynowany wywindują zawsze trochę w górę w kwestii oficjalności.
Mnie zawsze najłatwiej było dobrać do reszty zestawu buty brązowe. Brogues to fason z jednej strony na tyle nieoficjalny, by nie gryźć się z dżinsami; z drugiej – to ciągle skórzane półbuty, więc zwłaszcza jeśli wykonane są z licowej skóry, którą wypolerujemy na błysk, w towarzystwie pięknie skrojonych garniturów i krawatów z delikatnego jedwabiu nie będą nie na miejscu.
Nie mam zamiaru, rzecz jasna, poprzestać na czczym gadaniu; mam przykłady! Trzy zestawy, każdy o innym stopniu formalności – wspólnym elementem są buty. Brązowe brogues, Yanko 545.
Nieformalnie





Czy też, dla mniej wrażliwych językowo – casualowo. Niebieskie, przetarte nieco dżinsy i brązowa skórzana kurtka to niezobowiązujące zestawienie pasujące spokojnie na casual friday czy weekendowy spacer po parku, gdzie nikt krawata ani marynarki nie wymaga. Koszula OCBD, czyli z bawełny oxford z kołnierzykiem na guziki, to klasyka podobnie uniwersalna, jak będące bohaterami wpisu buty. Do tego szary kaszmirowy sweter i pleciony pasek.
Prosty zestaw – do którego brązowe Yanko dodają smaku. Brak udziwnień stylistycznych to cecha, która często odróżnia ludzi ubierających się świadomie – ale to spojrzenie na buty pozwala stwierdzić definitywnie, że to z kimś takim mamy do czynienia.
Półformalnie





Klasyką półformalnego, smart-casualowego stylu jest zestaw koordynowany, a więc marynarka i spodnie z innej tkaniny. W tym wypadku do zabawy włącza się jeszcze kamizelka, która ostatnio wraca do łask, ale cały czas ma jeszcze nieco dandy charakter.
Do takich strojów świetnie nadają się matowe, sezonowe tkaniny o wyraźnej fakturze – jak miękka flanela marynarki i spodni. Są mniej formalne niż gładkie wełny czesankowe, używane typowo do szycia garniturów, ale też pozwalają uniknąć przykrego efektu, w którym marynarka wygląda jak sierota od garnituru, której spodnie do kompletu zniszczyliśmy, ale z marynarką szkoda się rozstawać.
Dla brogues zestaw koordynowany to naturalne środowisko bytowania. Ten stan pośredni pomiędzy oficjalnością garnituru a pełnym rozluźnieniem casualowego ubrania jest dla nich idealny. Dla kogoś, komu smart-casual jest codziennym stylem, nie ma chyba lepszych butów.
Formalnie







Dla purystów brogues nie są butami garniturowymi. (Dla purystów też, garnitur nie jest ubraniem formalnym). Jednak coraz bardziej rozmywają się granice ściśle określonych dress-code’ów. No i o ile do wieczorowego, ciemnego garnituru rzeczywiście takie obuwie może zgrzytać, tak do codziennego, roboczego – myślę, że nie. Zwłaszcza biorąc pod uwagę to smukłe kopyto, którego niejedne czarne oxfordy mogą im pozazdrościć.
Zatem zakładając je na stopy do tego szarego garnituru w delikatną kratę nie mam żadnych wyrzutów sumienia; z całą resztą – koszulą z kołnierzem cutaway, krawatem z drukowanego jedwabiu – składają mi się w całość, w której czuję się wyjątkowo dobrze.
Podsumowując
Jeżeli miałbym wybrać jedne buty, dla których znajduję najwięcej zastosowań – bez wahania wskazałbym Yanko 545. Nie zastanawiałbym się nad wyborem ich jako podstawy obuwniczej kolekcji, ze względu właśnie na ich uniwersalność.
Nie mówiąc już o tym, że w linii, wykończeniu, kolorze – to po prostu piękny but.
Szymon Jeziorko
studenckaelegancja.pl


